Nie. To jeden z najczęstszych błędów projektowych. Jeśli aktywnej powierzchni jest za mało, podniesienie mocy na metr nie rozwiązuje problemu, bo ograniczeniem staje się dopuszczalna temperatura podłogi i trwałość okładziny. Producent jednej z polskich folii pisze to wprost: warunku odpowiedniego pokrycia nie da się zastąpić większą mocą, bo większa moc nie oznacza wyższej temperatury użytkowej, tylko większy potencjał przegrzewania warstwy nad folią. W praktyce system z małym pokryciem ma dwie wady: podłoga jest nierówno ciepła, a termostat częściej dobija do limitu podłogowego zamiast spokojnie utrzymywać komfort powietrza. Efekt bywa paradoksalny, bo inwestor kupuje mocniejszy wariant „żeby było cieplej”, a kończy z mniej stabilną pracą i większym stresem dla paneli. Jeżeli na planie pomieszczenia po odjęciu zabudowy zostaje za mało miejsca na folię, trzeba albo zmienić funkcję systemu z podstawowego na komfortowy, albo szukać innej technologii ogrzewania. Samo „dołożenie watów” nie oszuka geometrii pomieszczenia.