Czy czujnik podłogowy może być za blisko kabla grzejnego?

Tak i jest to jeden z najczęstszych błędów montażowych. Czujnik podłogowy powinien mierzyć temperaturę reprezentatywnej części posadzki, a nie temperaturę bezpośrednio przy kablu grzejnym. Jeżeli końcówka sondy leży zbyt blisko kabla, termostat dostaje zawyżony odczyt. W praktyce regulator uznaje, że podłoga osiągnęła już zadaną temperaturę, mimo że większa część powierzchni nadal jest chłodna. Użytkownik widzi na wyświetlaczu 28°C, a płytki pod stopami są tylko letnie.

Poprawne miejsce dla czujnika to przestrzeń pomiędzy dwoma sąsiednimi odcinkami kabla, mniej więcej w połowie odstępu. Czujnik nie powinien dotykać kabla ani krzyżować się z nim. Przy matach grzejnych pod płytkami sonda zwykle trafia między nitki maty. Przy kablach układanych luźno trzeba dopilnować, aby odległości były zgodne z projektem i aby czujnik nie znalazł się w lokalnym „gorącym punkcie”.

Zbyt bliskie położenie sondy powoduje krótkie cykle pracy. Podłoga przy czujniku nagrzewa się szybko, termostat wyłącza zasilanie, a reszta posadzki nie zdążyła jeszcze przejąć ciepła. Użytkownik często podnosi temperaturę zadaną, co tylko pogarsza sytuację i może doprowadzić do lokalnego przegrzewania. Przy folii grzejnej zasada jest podobna: sonda musi mierzyć temperaturę pola grzania, ale nie może być umieszczona w sposób dający fałszywie zawyżony odczyt.

Diagnostyka po wykonanym montażu jest trudna, bo czujnik znajduje się pod okładziną. Pomaga kamera termowizyjna albo porównanie temperatury odczytywanej przez termostat z realną temperaturą powierzchni w różnych punktach. Jeżeli różnica jest duża, a podłoga grzeje bardzo krótko, przyczyną może być właśnie złe położenie sondy. Dlatego czujnik zawsze powinien być w peszlu. Jeśli położenie sondy okaże się błędne, daje to szansę na jej wysunięcie, wymianę albo korektę bez kucia całej podłogi.