Czujnik zwykle znajduje się w peszlu ułożonym w warstwie pod płytką, najczęściej w kleju albo w płytkiej bruździe w podłożu. Nie powinien leżeć luzem bez ochrony ani tworzyć wybrzuszenia pod płytką. Jego zadaniem jest mierzenie temperatury reprezentatywnej części podłogi, a nie temperatury samej powierzchni płytki. Dlatego kluczowe jest położenie względem kabla, a nie sama nazwa warstwy.
Przy matach grzejnych pod płytkami peszel z czujnikiem prowadzi się między odcinkami kabla grzejnego. Końcówka czujnika powinna znaleźć się w aktywnej strefie grzania, ale nie bezpośrednio nad kablem. Jeśli peszel jest zbyt gruby i tworzy garb, trzeba wykonać odpowiednią bruzdę w podłożu, aby płytka leżała równo. Końcówkę peszla należy zabezpieczyć przed dostaniem się kleju do środka, bo w przeciwnym razie czujnika nie da się później wymienić.
Jeżeli czujnik będzie za głęboko w podłożu, reakcja termostatu może być opóźniona. Jeżeli będzie za blisko powierzchni albo kabla, odczyt może być zawyżony. W obu przypadkach regulator nie będzie prawidłowo sterował podłogą. Dlatego czujnik musi być ułożony w przewidywalnym miejscu, zgodnie z instrukcją systemu.
Dobrze wykonany montaż pozwala wymienić sondę po latach bez kucia płytek. W praktyce oznacza to peszel o łagodnym przebiegu, bez ostrych zagięć, z końcówką w polu grzania i bez zalania zaprawą. Czujnik nie musi dotykać płytki. Ma mierzyć temperaturę warstwy podłogi w miejscu, które najlepiej odpowiada pracy całej strefy.