W praktyce nie powinno się tak projektować ani uruchamiać systemu. Folia grzejna pracuje bardzo blisko warstwy użytkowej podłogi, najczęściej paneli, winylu albo deski warstwowej. To oznacza, że temperaturę należy kontrolować nie tylko z punktu widzenia komfortu w pokoju, ale również z punktu widzenia ochrony samej okładziny. Czujnik podłogowy jest tutaj podstawowym elementem bezpieczeństwa. Bez niego termostat opiera się wyłącznie na temperaturze powietrza, a ta może w wielu sytuacjach nie odzwierciedlać rzeczywistej temperatury tuż nad folią. W efekcie lokalnie można uzyskać zbyt wysoką temperaturę pod panelami, zwłaszcza przy dywanie, zabudowie albo słabym odbiorze ciepła.
To właśnie odróżnia folię od typowej maty pod płytki. Płytka ceramiczna lepiej znosi temperaturę i lepiej oddaje ciepło, a panel albo winyl ma zwykle ostrzejsze ograniczenia. Dlatego przy folii stosuje się sterowanie temperaturą powietrza tylko wtedy, gdy równocześnie działa ograniczenie temperatury podłogi z zewnętrznego czujnika. Bez takiego ograniczenia użytkownik może próbować ratować komfort podnoszeniem nastawy powietrza, a wtedy ryzyko dla podłogi rośnie. To nie jest kwestia wygody producenta, tylko mechaniki i trwałości materiału.
Diagnostyka problemów z folią bez czujnika jest typowa. Użytkownik zauważa, że podłoga raz jest przyjemna, raz zbyt ciepła, a zachowanie systemu zmienia się po wietrzeniu, słońcu lub pracy innych źródeł ciepła. Jeżeli w układzie nie ma sondy podłogowej, nie da się wiarygodnie ograniczyć temperatury powierzchni. Rozwiązaniem jest montaż czujnika w odpowiednio przygotowanej bruździe lub kieszeni w podłożu, tak aby nie tworzył wybrzuszenia. Typ sondy trzeba dobrać do regulatora, najczęściej 10 kΩ przy 25°C, ale nie jest to reguła uniwersalna. W przypadku folii nie należy uznawać sterowania bez czujnika podłogi za pełnowartościowe rozwiązanie. To obejście, a nie poprawny standard.