Zasadniczo nie należy budować nowego systemu grzejnego na starej, pracującej podłodze pływającej. Powód jest prosty: stare panele nie są stabilnym nośnikiem konstrukcyjnym, dodają kolejny opór cieplny, mogą mieć nierówności, ugięcia i zużyte zamki, a na końcu dostajesz układ „podłoga na podłodze”, który trudno kontrolować termicznie i mechanicznie. Przy winylach dochodzi jeszcze sztywność całego pakietu. Polska praktyka producentów i doradców podłogowych jest tu dość jednoznaczna: o dopuszczeniu decyduje konkretny panel winylowy i konkretny podkład, a nie sama deklaracja sprzedawcy folii. Jeżeli producent podłogi nie zatwierdza takiego układu, ryzykujesz utratę gwarancji, rozchodzenie się zamków, rysowanie spodem i lokalne przegrzewanie. Poprawna kolejność jest odwrotna: demontaż starej podłogi, ocena nośnika, usunięcie luzów i nierówności, potem warstwa przeciwwilgociowa, podkład systemowy i dopiero folia oraz nowa podłoga dopuszczona przez producenta. W remontach najbardziej zdradliwe są właśnie „oszczędności jednego etapu”, bo skutkują reklamacją po pierwszym sezonie, gdy winyl zaczyna pracować, a ogrzewanie nie daje równomiernego komfortu. Jeśli układ ma zostać zrobiony porządnie, stary panel traktuj jako okładzinę do usunięcia, nie jako część nowego systemu.