Nie wolno montować folii na przypadku i „na tym, co zostało”. Stare linoleum, resztki kleju, włókna po wykładzinie, pylące podłoże albo miękkie fragmenty starej okładziny są problemem z trzech powodów. Po pierwsze, obniżają kontakt warstw i powodują nierówny docisk, więc folia i konektory nie pracują stabilnie. Po drugie, zwiększają opór cieplny i mogą tworzyć lokalne kieszenie ciepła. Po trzecie, utrudniają sensowną ocenę stanu nośnika, który powinien być suchy, równy i czysty. Instrukcja montażu wprost zabrania montażu na zawilgoconym podłożu, a część źródeł zabrania też stosowania folii pod linoleum czy wykładzinami dywanowymi. To nie znaczy, że każda stara wykładzina od razu wywoła pożar, tylko że taki układ nie daje przewidywalnych warunków pracy i nie powinien być traktowany jako systemowy. W praktyce remontowej bezpieczna procedura jest prosta: usunąć starą okładzinę do stabilnego nośnika, zeszlifować resztki kleju, odkurzyć, sprawdzić wilgoć, wyrównać podłoże i dopiero potem budować warstwy ogrzewania. Jeżeli inwestor nie chce tego robić, lepiej odpuścić folię niż zamykać pod podłogą materiał o nieznanej reakcji na ciepło i wilgoć.