Sam regulator pobiera bardzo mało energii w porównaniu z matą, kablem albo folią grzejną. Typowy termostat zużywa zwykle od około 1 do kilku watów na potrzeby własnej elektroniki, wyświetlacza i komunikacji Wi-Fi. To niewielka wartość w stosunku do mocy systemu grzewczego, która często wynosi kilkaset albo kilka tysięcy watów.
W praktyce użytkowników bardziej interesuje to, czy konkretny typ regulatora wpływa na całkowite zużycie energii ogrzewania. Odpowiedź brzmi: pośrednio tak. Sam termostat nie „tworzy” oszczędności, ale może poprawić sposób zarządzania temperaturą. Harmonogramy, ograniczenia temperatury podłogi, adaptacyjne sterowanie i możliwość czasowych obniżeń pomagają ograniczać niepotrzebną pracę systemu. Z drugiej strony źle ustawiony regulator potrafi zwiększyć zużycie energii bardziej niż prosty model manualny.
Najczęstszy błąd polega na kupowaniu rozbudowanego termostatu z przekonaniem, że samo Wi-Fi automatycznie zmniejszy rachunki. Jeżeli użytkownik utrzymuje stale bardzo wysoką temperaturę podłogi, aplikacja niczego nie zmieni. Oszczędność wynika z właściwych nastaw i dopasowania pracy systemu do rytmu użytkowania pomieszczeń.
Przy matach i kablach pod płytkami duże znaczenie ma bezwładność cieplna. Zbyt agresywne harmonogramy mogą wręcz pogorszyć efektywność działania. Przy folii pod panelami reakcja jest szybsza i sterowanie czasowe bywa bardziej skuteczne. Sam pobór energii przez termostat jest jednak niewielki i praktycznie nie wpływa na wysokość rachunków za ogrzewanie.