Elektryczne ogrzewanie podjazdu działa poprzez kable grzejne zatopione pod nawierzchnią (betonową lub z kostki brukowej). Ich zadaniem jest topienie śniegu i lodu, utrzymując nawierzchnię suchą i bezpieczną. Aby skutecznie roztapiać śnieg, przewody muszą dostarczyć znaczną ilość ciepła – standardowo moc takiej instalacji wynosi około 250–300 W na każdy metr kwadratowy podjazdu. Dla średniej wielkości podjazdu (np. 20 m²) całkowita moc systemu może sięgać ok. 5–6 kW. Jeśli taki system pracowałby ciągle przez całą zimę, zużycie energii byłoby bardzo duże i rzeczywiście odbiłoby się na rachunkach.
Na szczęście prawidłowo zaprojektowany system przeciwoblodzeniowy nie musi działać non-stop. Wręcz przeciwnie – powinien uruchamiać się tylko w razie potrzeby. Największym błędem jest ciągłe włączanie ogrzewania przy każdej niskiej temperaturze, nawet kiedy nie pada śnieg. Sama ujemna temperatura nie wymaga bowiem grzania podjazdu – jezdnia jest sucha, więc lód się nie tworzy. Grzanie na zapas, „na wszelki wypadek”, prowadzi jedynie do marnowania energii. Kluczowym czynnikiem powodującym oblodzenie jest jednoczesne wystąpienie wilgoci i mrozu. Dlatego do ekonomicznej pracy ogrzewania podjazdu niezbędne jest inteligentne sterowanie, które wykryje warunki oblodzenia i załączy system tylko wtedy, gdy naprawdę istnieje ryzyko śniegu lub lodu na nawierzchni.