Nie zawsze, ale w wielu instalacjach znacząco poprawia komfort. Funkcja adaptacyjna polega na tym, że termostat uczy się, ile czasu potrzebuje podłoga na osiągnięcie zadanej temperatury. Zamiast uruchamiać grzanie dokładnie o godzinie wpisanej w harmonogramie, regulator startuje wcześniej, aby o tej godzinie temperatura była już osiągnięta. To bardzo przydatne przy matach i kablach pod płytkami, gdzie bezwładność jest duża.
Problem pojawia się wtedy, gdy użytkownik nie rozumie działania funkcji i traktuje wcześniejsze załączenie jako błąd. Termostat może zacząć grzać przed zaprogramowaną godziną, ponieważ przewiduje czas nagrzewania. To nie oznacza, że ignoruje harmonogram. Oznacza, że próbuje osiągnąć komfort dokładnie na czas. Jeżeli użytkownik chce, aby grzanie zaczęło się o 6:00, ale komfort był dopiero później, funkcja adaptacyjna może wydawać się niepotrzebna.
Przy folii pod panelami, która reaguje szybciej, funkcja adaptacyjna ma mniejsze znaczenie, ale nadal może pomagać w stabilizacji pracy. W bardzo nieregularnie używanych pomieszczeniach jej skuteczność bywa ograniczona, bo regulator nie ma stałego wzorca. Jeżeli harmonogram zmienia się codziennie, termostat trudniej przewiduje zachowanie podłogi.
Warto ją stosować tam, gdzie rytm dnia jest powtarzalny i zależy nam na gotowym komforcie o konkretnej godzinie. W łazience, kuchni albo salonie może to być bardzo wygodne. Jeżeli jednak użytkownik chce pełnej kontroli nad momentem załączenia, funkcję można wyłączyć. Nie jest ona obowiązkowa, ale dobrze skonfigurowana pomaga uniknąć ręcznego podbijania temperatury i nerwowego czekania na ciepłą podłogę.