Czy jeden czujnik podłogowy może obsługiwać kilka stref?

Nie powinien, jeśli te strefy mają pracować niezależnie. Jeden czujnik mierzy temperaturę tylko w jednym punkcie. Jeżeli kilka stref ma różne warunki cieplne, różne okładziny albo różne harmonogramy, jeden pomiar nie wystarczy. Termostat podejmuje decyzję na podstawie temperatury tam, gdzie leży sonda, a nie tam, gdzie znajduje się każda mata, kabel albo folia.

Można użyć jednego czujnika tylko wtedy, gdy kilka elementów grzejnych tworzy jedną wspólną strefę w tym samym pomieszczeniu. Przykładem są dwie maty w jednej łazience podłączone do jednego termostatu, jeśli ich łączna moc mieści się w obciążalności regulatora albo zastosowano stycznik. Wtedy czujnik powinien być umieszczony w reprezentatywnym miejscu całej strefy. Nie jest to jednak kilka niezależnych stref, tylko jedna większa strefa.

Jeżeli mówimy o dwóch pokojach, dwóch różnych okładzinach albo osobnych harmonogramach, każda strefa potrzebuje własnego czujnika. W przeciwnym razie jedna część podłogi będzie sterowana „na ślepo”. Przy folii pod panelami jest to szczególnie ryzykowne, bo czujnik w jednym miejscu nie ochroni przed przegrzaniem innego pola pod dywanem albo zabudową.

Prawidłowa zasada jest prosta: jedna niezależna strefa grzania, jeden pomiar temperatury tej strefy. Jeśli strefy mają działać razem, mogą mieć jeden regulator. Jeśli mają działać inaczej, muszą mieć osobne sterowanie. Oszczędność na czujniku i termostacie często kończy się później problemami z komfortem, błędnymi odczytami i trudną diagnostyką.