Nie powinna być ustawiana automatycznie tak samo. Płytki ceramiczne, gres i kamień dobrze przewodzą ciepło i zwykle znoszą wyższe temperatury pracy niż panele laminowane, winylowe albo drewno. Dlatego limit temperatury podłogi trzeba dobierać do konkretnej okładziny. Ustawienie tej samej wartości dla łazienki z gresem i salonu z panelami może być błędem, nawet jeśli pod spodem pracuje podobna mata, kabel albo folia.
Przy płytkach użytkownik często oczekuje wyraźnie ciepłej powierzchni, zwłaszcza w łazience. Ceramika jest chłodna w dotyku, więc komfort pojawia się dopiero przy odpowiednio podniesionej temperaturze powierzchni. Przy panelach sytuacja wygląda inaczej. Panel sam w sobie jest cieplejszy w odczuciu, ale ma ograniczenia materiałowe. Zbyt wysoka temperatura może powodować rozsychanie, odkształcenia, szczeliny albo problemy z zamkami. Przy winylu dochodzi ryzyko deformacji i zmian wymiarowych.
Termostat nie wie, jaka okładzina leży na podłodze, jeśli użytkownik nie ustawi właściwego limitu. Dla regulatora 30°C to tylko liczba. Dla gresu może być to normalna temperatura komfortu, a dla niektórych paneli wartość zbyt wysoka. Dlatego zawsze trzeba sprawdzić wymagania producenta okładziny i systemu grzejnego. Szczególnie przy folii grzejnej pod panelami limit temperatury podłogi jest jednym z najważniejszych ustawień ochronnych.
Jeżeli pomieszczenie z panelami nie dogrzewa się przy bezpiecznym limicie, nie należy po prostu podnosić temperatury maksymalnej. To znak, że moc ogrzewania jest zbyt mała, straty ciepła są za duże albo system miał pełnić tylko funkcję komfortową, a użytkownik oczekuje ogrzewania głównego. Limit temperatury powinien chronić materiał podłogi, a nie być obchodzony dla chwilowego efektu cieplnego.