Tak, ale tylko wtedy, gdy producent regulatora albo systemu grzewczego wyraźnie dopuszcza takie rozwiązanie. To bardzo ważne, ponieważ czujnik podłogowy działa na zasadzie pomiaru rezystancji. Każdy dodatkowy metr kabla zmienia parametry obwodu i może wpływać na dokładność pomiaru temperatury. W części systemów producenci przewidują możliwość wydłużenia przewodu nawet do kilkudziesięciu metrów, ale w innych dokumentacja nie podaje żadnych danych. W takiej sytuacji należy przyjąć brak specyfikacji i nie wykonywać przedłużenia „na własną odpowiedzialność”.
Największy problem pojawia się wtedy, gdy instalator wydłuża kabel przypadkowym przewodem o niewłaściwym przekroju albo prowadzi go razem z przewodami zasilającymi 230 V. Czujnik NTC przesyła bardzo małe zmiany rezystancji i jest podatny na zakłócenia. W efekcie regulator może pokazywać niestabilną temperaturę, błędne wartości albo okresowo zgłaszać uszkodzenie sondy. Typowe objawy to samoczynne przełączanie grzania, zbyt szybkie wyłączanie podłogi albo komunikaty błędów E1 i E2.
Prawidłowe przedłużenie powinno być wykonane przewodem o podobnych parametrach, z solidnym połączeniem i najlepiej w osobnej trasie instalacyjnej. W praktyce stosuje się przewody dwużyłowe o niewielkiej rezystancji własnej i unika równoległego prowadzenia z obwodami dużej mocy. Miejsce połączenia powinno być trwałe i zabezpieczone przed wilgocią, szczególnie w łazienkach. Przy folii grzejnej pod panelami problem jest jeszcze ważniejszy, ponieważ błędny odczyt temperatury może doprowadzić do przegrzewania okładziny.
Diagnostyka jest stosunkowo prosta. Najpierw mierzy się rezystancję czujnika bezpośrednio przy termostacie i porównuje z tabelą producenta. Jeżeli wartości są niestabilne albo odbiegają od normy, trzeba sprawdzić miejsce przedłużenia. W wielu przypadkach problemem okazuje się słabe połączenie albo zbyt cienki kabel. Sam fakt wydłużenia nie musi być błędem, ale tylko pod warunkiem zachowania zgodności z dokumentacją konkretnego regulatora i poprawnej praktyki instalacyjnej.