Czy warto ustawiać bardzo wysoką temperaturę, żeby szybciej nagrzać podłogę?

W większości przypadków nie ma to sensu. Termostat nie działa jak pedał gazu zwiększający moc maty albo kabla ponad wartość znamionową. Jeżeli system ma moc 150 W/m², to po ustawieniu 35°C nie zacznie grzać mocniej niż po ustawieniu 27°C. Będzie po prostu grzał dłużej, aż osiągnie wyższą temperaturę albo zatrzyma go limit bezpieczeństwa. Ustawienie zbyt wysokiej wartości może więc doprowadzić do przegrzania podłogi, ale nie skróci znacząco początkowego czasu nagrzewania.

Ten błąd jest szczególnie częsty w łazienkach. Użytkownik wchodzi na zimne płytki, podnosi nastawę do maksimum i oczekuje szybkiego efektu. Mata musi jednak ogrzać klej i ceramikę, więc proces trwa. Po czasie podłoga może zrobić się zbyt ciepła, zwłaszcza jeżeli użytkownik zapomni obniżyć nastawę. Efektem jest większe zużycie energii i gorszy komfort.

Przy folii pod panelami ryzyko jest jeszcze większe, ponieważ okładziny drewnopochodne, winylowe i laminowane mają ograniczoną dopuszczalną temperaturę powierzchni. Zbyt wysoka nastawa może spowodować przekroczenie zaleceń producenta podłogi, szczególnie gdy czujnik podłogowy jest źle położony albo wyłączony. Dlatego w takich systemach kluczowy jest limit temperatury podłogi.

Prawidłowe podejście polega na ustawieniu realistycznej temperatury komfortu i uruchamianiu ogrzewania odpowiednio wcześniej. Jeżeli podłoga potrzebuje godziny, aby osiągnąć przyjemną temperaturę, trzeba to uwzględnić w harmonogramie. Wysoka nastawa nie zastąpi planowania. Lepiej mieć dobrze dobrany harmonogram i właściwy limit temperatury niż ręcznie podbijać regulator do wartości maksymalnych.