Najpraktyczniejsza zasada jest prosta: jedno pomieszczenie albo jedna logicznie spójna funkcja, jedna strefa. Salon otwarty z kuchnią można czasem prowadzić jako jedną strefę, ale sypialnie, łazienka, wiatrołap i gabinet lepiej sterować osobno. Powód jest ekonomiczny i komfortowy jednocześnie. Każde pomieszczenie ma inne zyski ciepła, inny rytm użytkowania i inne ograniczenia podłogi. Kiedy wszystko zepniesz w jedną strefę, najcieplejszy pokój decyduje za najzimniejszy. Przy osobnych strefach można obniżać temperaturę w pokojach nieużywanych, utrzymywać wyższą w łazience tylko rano i wieczorem, a w sypialni pracować inaczej niż w salonie. Folia dobrze znosi taki model, bo jest systemem reagującym szybciej niż ciężka podłogówka wodna. Wielostrefowość wymaga jednak rozdzielenia obwodów i sensownego rozplanowania termostatów już na etapie projektu. To nie jest funkcja, którą „dokłada się później bez konsekwencji”. Im wcześniej zaprojektujesz strefy, tym mniej kabli i mniej kompromisów przy ścianach.